Nie ma szarości! Jest tylko białe i czarne!
piątek, 02 czerwca 2017
Łeba 2017 - nie jedźcie tam!

Coś mi padło na czaszkę! W ubiegłym roku, we wrześniu jeszcze zarezerwowałem pokój z klimatyzacją o podwyższonym komforcie w Łebie. Zaraz potem obiekt pobrał zaliczkę w kwocie 130 zł, która przepada w razie odwołania rezerwacji lub nieprzyjechania na miejsce. Obiekt z basenem, niedaleko morza, w centrum kurortu, w dużej bliskości licznych obiektów gastronomicznych. Port, falochron, nieopodal fokarium, latarnia Stilo i dwa jeziora. No cud i miód na zgorzkniałe życie.

W miarę zbliżania się wyjazdu zaczęły się schody. Mysz zdecydowała, że musi z nami pojechać Cezario. Napisałem do obiektu zapytanie, czy będzie mógł z nami przyjechać mały kotek. Jak najbardziej tak, zwierzęta są akceptowane. Opłata 20 zł za dobę. Dwa tygodnie to prawie 300 zł. Przy koszcie 2280 za pokój te trzy stówy dodatkowo jakoś miałem przełknąć.

Dziś okazało się, że Miasto Łeba wprowadza od tego roku płatne parkowanie w mieście. Opłaty będą wnoszone w parkomacie. Ponieważ moja rezerwacja znalazła się w obszarze płatnego parkowania to powinienem doliczyć kolejne 300 zł lub zostawić auto na rogatkach miasta i dalej dobrnąć pieszo. To istna kpina!!! Ludzie! Jeżeli jeszcze możecie zmienić swą decyzję odnośnie wyjazdu nad morze to zrezygnujcie z Łeby! Nie jedźcie tam! Opłaty klimatyczne, które też wpływają do kasy miasta już nie wystarczają. Są to tylko 2 zł od osoby, ale 2 zł x 2 osoby x 14 dni = 56 zł. To też nie mało! 

Zrezygnowałem z Łeby. Zaliczka przepadła. Nie było innego wyjścia. Wynająłem dwupoziomowy segment w Rowach. Łącznie prawie 1000 zł taniej. Aneks kuchenny, dwa pokoje, taras, łazienka, telewizja, wifi, podstawowe urządzenia i naczynia kuchenne: czajnik, mikrofala, lodówka i kuchnia indukcyjna. Leśna otulina i brak betonu. Do morza 200 merów bliżej. Kot za darmo, parking na posesji za zamykaną bramą. Jest różnica? Jest!!! Nie warto przepłacać. Nie jedźcie do Łeby!

sobota, 23 lipca 2016
hity i nity Bałtyku 2016

Operacja Bałtyk 2016 zakończona. Termin: 08 - 18 lipca. Baza główna: Władysławowo. Zaliczone miejscowości: Sopot, Hel, Krokowa, Jurata, Władysławowo, Chałupy. Ilość dni deszczowych - 1; ilość dni plażowych - 3. Włochaty hit Operacji - Kapselek. Operacja minęła pod znakiem dorsza. Ta ryba była najczęściej zamawiana na obiad.

Wyjazd do Helu.

Zdecydowanie należy jechać tam pociągiem. Przemawia za tym brak korków i nie trzeba się martwić, gdzie na Helu pozostawić auto. Ruch samochodowy po Półwyspie Helskim jest utrudniony w znacznej mierze ze względu na ogromną ilość samochodów i słabą przepustowość. W drodze powrotnej korek przy zjeździe z półwyspu zaczynał się w Chałupach. Pociągiem jedzie się ok. 50 minut. To dlatego, że jest tylko jeden tor i pociągi muszą jakoś się mijać. No i wiadomo kolej mamy nie za szybką. Jakoś jednak daliśmy radę. Z Władysławowa do Helu jechaliśmy pociągiem "Słoneczny Patrol" z Bydgoszczy (Operator Arriva; ceny wyższe od PKP, opóźnienie standardowe, jak to w Polsce). Powrót Przewozami Regionalnymi (w miarę czysto). Chcieliśmy wracać w wagonie piętrowym, ale akurat tego składu nie było.

Marsze wszelakie

Bardzo dużo spacerowaliśmy. Niektóre spacery były bez wyboru. Z naszej bazy na plażę najkrótszy dystans to 2,3 km. Jak nie chcieliśmy jechać samochodem, to już tam i z powrotem to prawie 5 kilometrów. Po plaży - brzegiem morza - też maszerowaliśmy dziarsko. To ma jednak swój wspaniały urok: woda, fale, miękki piaseczek pod gołymi stopami, ciepło, wietrznie - nic tylko iść i iść. Tak robiliśmy po 3 - 4 kilometry. No i potem trzeba wrócić, czyli mamy 6 - 8 kilometrów. 

Jurata 2016

W czasie tegorocznej operacji Bałtyk jedno przedpołudnie poświęciłem na rowerowe odwiedzenie Juraty. 13 lipca 2016 odwiozłem Galopkiem Mysz na plażę do Chałup, a sam wyjętym z niego rowerem Kands pojechałem ścieżką rowerową na wschód wzdłuż Zatoki. Zamiar odległościowy przewidywał 50 kilometrów. Początkowo wydawało mi się, że wystarczy dojechać do Jastarni i już będzie półmetek dzienny, ale niestety dla osiągnięcia celu tegoż etapu musiałem zajechać aż za Juratę. W pewnym momencie zaświtało mi, żeby może dołożyć jeszcze kilka kilosów (bodajże 7) i dojechać do Polomarketu w Helu. Miałbym wtedy zaliczony cały Półwysep Helski po raz czwarty. [Pierwszy raz był w dniu 08-08-2012. Drugi raz dnia 31-07-2013. Trzeci raz w dniu 08-07-2014]. No ale tak się nie stało! :(  W Juracie trochę pokropił deszcz. Zaraz więc zawróciłem i już jadąc pod wiatr dobrnąłem szczęśliwe do Władysławowa, gdzie czekał na mnie Galopek. Efektem jest dystans 50,95 km. Czas jazdy 2h 40 min 29 sek. Średnia ruchu 19,0 km/h. Średnia trasy 18,3 km/h (03:08 min/km); prędkość maksymalna = 32,40 km/h

Jurata 2016 50,95 km

 

urlopowy dorsz 2016

Tegoroczny urlop był pod znakiem dorsza. Postanowiliśmy z Myszą, że codziennie na obiad będzie ryba. Tylko raz zrobiliśmy inaczej – skonsumowaliśmy kurczaka z grilla [Całkiem dorzeczny!  Za 20zł we Władysławowie na ul. Hallera w Pizza Max]. Odwiedziliśmy kilka lokali, które oferowały filet z dorsza. W Helu była to Restauracja Armada; we Władysławowie Smażalnia Klipper U Golli (byliśmy tu 2 razy); we Władysławowie także – Smażalnia Ryb Pikling przy Portowej 2 oraz Restauracja Pałacu w Krokowej. Każde zamówienie obejmowało także dodatki: surówki, frytki, warzywa, ziemniaki, itd. Cenami nie będę się zajmować. Przyczyna jest prosta: polskie morze gości turystów przez kilkadziesiąt dni w roku, więc trzeba jakoś zarobić na te pozostałe kilkaset. Według Myszy najlepszego dorsza podano nam w Smażalni Klipper we Władysławowie, najgorszego w Smażalni Ryb Pikling we Władysławowie. Moim zdaniem najsmaczniejszy dorsz był w Helu w Armadzie, a najgorszy w Pikling’u. Jeśli chodzi o dorsza w Pałacu w Krokowej to owszem był smaczny, ale ilość dodatków (uszczknięty brokuł, kawałeczek kalafiora i siedem zielonych groszków) była oszałamiająco znikoma; bardzo dobre były tam ziemniaki z wody z koperkiem i masełkiem.

Armada i najlepszy dorsz na Helu

Miejsce pierwsze: dorsz z Armady w Helu. Świeżutki, chrupiąco wysmażony. Bardzo smaczne surówki. Miła i szybka obsługa. Gorąco polecamy. 

taki sobie dorsz w Krokowej

najgorszy dorsz Operacji Bałtyk 2016

Ostatnie miejsce w naszym dorszowym rankingu: dorsz ze Smażalni Pikling (cieknący starym tłuszczem - może był odgrzewany?) Frytki zimne, surówki niesmaczne i kwaśne. Nie polecamy.

wtorek, 24 maja 2016
Bałtyk 2016 za 45 dni

Do wyjazdu na Operację Bałtyk zostało jeszcze 45 dni. W tym roku główna baza znajdzie się we Władysławowie. Obecnie układane są plany turystyczne. Jeden dzień na pewno Krokowa pałac i Dąbki plaża. Kolejny dzień to wyjazd pociągiem do Helu, a w nim Fokarium, latarnia morska i plaża na krańcu półwyspu. Planujemy także: zwiedzić Muzeum Motyli we Władysławowie. Pokój z aneksem kuchennym, własną łazienką, balkonem z widokiem na Zatokę Pucką zarezerwowany. Wyjazd 07-07-2016.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16
Archiwum