Nie ma szarości! Jest tylko białe i czarne!
niedziela, 12 lutego 2017
Montenero Resort & SPA

dzień pierwszy 04-02-2017 

Rano w domowych pieleszach jemy śniadanie, wszystko spakowane już wczoraj, Fasola zatankowana. Jeszcze tylko zniosę jaśki, kosmetyczkę i awaryjny zapas żywności i możemy odjeżdżać. Koniec końców wyruszamy o dziewiątej z minutami. Pogoda nie nastraja dodatnio. Jest mróz i lekka mgła. Spokojnie jedziemy A1, potem Gierkówką, przed Częstochową kopidoły zajęły jedną jezdnię więc jest korek na kilka kilometrów. Mijamy Częstochowę. Mieliśmy tu coś konsumować, ale jeszcze głód nie dopadł nas należycie. Zatrzymujemy się dopiero w McDonaldsie w Olkuszu. Mysz bierze rybę w zestawie, a ja nuggetsy z colą i frytkami, które są masakrycznie słone. Po tej przerwie jedziemy dalej w kierunku Krakowa, tu na A4 i do Zakopianki. Nawigacja każe nam jednak zjechać wcześniej, a na CB Radiu słyszymy, że na zjeździe na Zakopiankę jest jakiś potężny korek. Od tej pory jedziemy już cały czas drogami bocznymi, równoległymi do trasy na Zakopane. W końcu ok. 16:00 dojeżdżamy do pierwszej bazy - Montenero Resort & SPA w Czarnej Górze. Mamy tu najpiękniejszy pokój z widokiem na Tatry. Samych Tatr za bardzo nie widać, bo zasłania je mgła. (Mgła towarzyszyć nam będzie przez całą eskapadę!).

Montenero widok z okna

Rozkulbaczamy się i pomalutku docierają do nas wiadomości, że miało być tak pięknie, ale niestety nie uda się. Pierwsze rozczarowanie: Jacuzzi nie będzie bo jest awaria [pompy]. No to fajne SPA jak nie działa hydromasaż. Mieliśmy mieć całe SPA na godzinę na wyłączność. Rezygnujemy więc, żądając zwrotu kasy. Drugi niuans: miały być róże w pokoju [planowałem wręczyć żonie z okazji jej święta], ale dostarczono nam tulipany - bo jak recepcjonistka powiedziała: "Szefowej się podobały bardziej". Trochę mnie to wnerwia, ale trudno - sytuacja wymaga spokoju. Trzecie zdarzenie: zamówiłem wino czerwone półsłodkie, a dostarczono wytrawne (będzie do wołowiny, jak wrócimy do Łodzi). Na szczęście przewidziałem taki scenariusz i zabrałem z domu czerwone słodkie Pellegrino. Czwarta porażka: kolacja, a dokładnie zaserwowane menu. Zupa krupnik na kostce rosołowej, bez smaku i bardzo cieniutka. Na drugie danie zraz wieprzowy z jakimś nadzieniem, stukrotnie podgrzewany (więc zewnętrzna warstwa stała się pancerną skorupą), zimne kluski rzucane i starta niedoprawiona niczym surowa kapusta czerwona. Deser: jakieś ciastko, z którego jadalny był tylko wierzch (jakaś taka pianka). Na stole do kolacji świecznik z trzema zwykłymi świecami oraz dwa kompoty w pucharkach szklanych (wypełnione tak 2/3 - wyglądały jakby ktoś z nich wcześniej już się napił). Wracamy do pokoju. Składam żonie życzenia i wręczam prezent z okazji jutrzejszych Urodzin. Jest szczęśliwa.

prezent Myszki

dzień drugi 05-02-2017 

Śniadanie od 8:30. Mając na uwadze wczorajsze złe doświadczenie z obiadokolacją biegniemy szybciutko do jadalni - nie wiadomo bowiem, czy na pewno dobrych rzeczy wystarczy dla wszystkich. Spora kolejka do szwedzkiego stołu, a na nim najtańsze produkty z marketu dyskontowego. Ser żółty i wędliny w grubych plastrach. Masło zamrożone - nie można nadziać na widelec i nie nadaje się do smarowania. Bułek tylko trochę i szybko się kończą. Mleko w dzbanku ma wzięcie do płatków śniadaniowych, więc wkrótce zabraknie go do kawy. Przezornie robię sobie dwie filiżanki. Później trzeba już o wszystko prosić: "Są może jeszcze bułeczki?" "Dostanę trochę mleka do kawy?" "Czy jest jeszcze wędlina?" "Można trochę szynki?" Po mojej prośbie o dołożenie bułek kelnerka przynosi trzy, z czego dwie bierze jakiś inny pensjonariusz. Ratuję się przedostatnią kromką chleba i biorę dwa pomarańcze. Po tym jakże dziwnym śniadaniu ubieramy się na "cebulkę" i idziemy na spacer. Temperatura znośna (tylko +2°C) i lekki wiatr. Maszerujemy trasą ciut ponad 2 km i wracamy do Montenero. Jesteśmy zgrzani jak fretki, ubraliśmy się jakby był tęgi mróz. Popołudniu masaż relaksacyjny - w sumie jedyna atrakcja pobytu w Resort & SPA. Sam obiekt nie ma masażystów, ani żadnych osób do obsługi gości w strefie spa. Zabiegi jakieś zdarzają się sporadycznie. Gdy konieczny jest masaż masażyści dojeżdżają na godzinę z Szaflar. Ot takie rozwiązanie... Kolacja dnia drugiego to kolejna porażka gastronomiczna obiektu Montenero. Zupa to chudziuteńki bezsmakowy rosół, na drugie danie kawałek obsmażonego kurczaka (chyba z rosołu), ziemniaki i marchewka z groszkiem [bardzo smaczna - chyba jako jedyna nadająca się do jedzenia z całego zaserwowanego menu]. Coś tam przekąsiliśmy i mając nadzieję na smakowity deser rozczarowujemy się po raz kolejny: miał być sernik na zimno, ale nie dało się tego w żaden sposób zjeść... zostawiamy obie porcje na stole i wychodzimy. Montenero ma bardzo dobre położenie - w odległości kilkudziesięciu kroków znajduje się wyciąg narciarski Koziniec. Wielu narciarzy mieszka więc w Montenero, żeby nie musieć jeździć samochodem do wyciągu. Zauważyliśmy z Myszą, że ludzie wracają ze stoku wsiadają w samochody i jadą do knajpy na obiad. To kolejne potwierdzenie, jak niesmacznie tu karmią.

13:32, xylonyt , AN50
Link Komentarze (2) »
środa, 01 lutego 2017
za oknem zima

za oknem

czwartek, 26 stycznia 2017
AN50 czyli Podhale 2017

Pomalutku zbliżamy się do kolejnej xylonytowej eskapady. Roboczo nazwałem ją AN50. Wyjazd na 6 dni. Dwie bazy: Czarna Góra i Ząb k. Zakopanego. SPA, Głodówka, Zakopane, Białka Tatrzańska, Gubałówka, Jaszczurówka i Polana Olczyska. Lista rzeczy do zabrania gotowa. W najbliższą sobotę montuję CB Radio w Fasoli. Do wyjazdu już tylko 8 dni. Zleci szybciutko.

Giewont

15:40, xylonyt , AN50
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 stycznia 2017
awaria serwerów w Credit Agricole

Przez trzy dni nie działały wpłatomaty Credit Agricole. W całej Polsce nie można było korzystać z tych urządzeń. W banku oczywiście robią głupie minki, wybałuszają niekształtnie oczy i udają, że nic się nie stało. Złożyłem za pośrednictwem strony internetowego dostępu do banku zapytanie, gdzie są moje wpłacone pieniądze? Już po dwóch dniach (!!!) poinformowano mnie, że (cyt.) "w dniu 22 stycznia 2017 mogły występować chwilowe problemy z księgowaniem wpłat". To jakaś kpina, bo przez kilka dni była awaria. Jeszcze dziś rano wpłatomat CA w moim oddziale był nieczynny. Powtórzę moje zdanie z wczoraj, że wszystko może się zdarzyć (również bunt maszyn, jakim zapewne była awaria serwera(ów)), ale brak informacji na ten temat i brak jakiekolwiek komunikatu to próba kamuflażu wadliwie funkcjonującego systemu i ewidentnej ignorancji klienta.

18:41, xylonyt
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 stycznia 2017
problemy wpłatomatów Credit Agricole

Prawie dwa dni spore problemy miał Credit Agricole. Już po 27 godzinach od dokonania wpłaty we wpłatomacie Credit Agricole pieniądze pojawiły się na koncie. No to niezłą czkawkę miała sieć wpłatomatów tegoż banku. Przerażające to jest oczywiście, zwłaszcza w dobie wszechobecnej elektroniki. W sumie wszystko może się zdarzyć, ale są przecież na tę okoliczność takie miejsca w Internecie, gdzie można o tym wspomnieć – zakomunikować. Brak takiej informacji powoduje, że klienci tracą zaufanie i niepotrzebnie lękają się o swoje pieniądze. Nawet zwróciłem się FB z zapytaniem czy z online wszystko w porządku, ale moderator profilu Credit Agricole udzielił mi standardowych odpowiedzi (pierwsza z listy na FAQ nr 23 i druga o numerku 76). Po zalogowaniu się do e-banku CA napisałem szyfrowaną wiadomość do obsługi klienta z zapytaniem o los pieniędzy – brak jakiejkolwiek reakcji. Zadzwoniłem do macierzystego Oddziału – nie załatwiają takich spraw przez telefon, bo nie mogą zidentyfikować klienta. Dobrze – mówię - podam Pani moje nazwisko i imię, mój numer telefonu jest w dokumentach w Oddziale. Proszę do mnie zadzwonić. Nie dzwonią do klientów – tak mi powiedziała Opiekunka Klienta. Ciekawe! Przynajmniej raz w miesiącu dzwonią z ofertą kredytu albo inwestowania środków w lokaty i wtedy potrafią mnie zidentyfikować. Ocena Credit Agricole za ostatni wybryk – niedostateczna z dwoma. To istna żenada i wstyd.

15:39, xylonyt
Link Dodaj komentarz »
Archiwum