Nie ma szarości! Jest tylko białe i czarne!
środa, 31 października 2007
kociokwik
W przeddzień Święta Zmarłych i wydłużonego czterodniowego weekendu ludzie ponownie nabawili się kociokwiku. Do kas w Carrefourze, gdzie byłem przed chwilą, ustawiają się bardzo długie kolejki. Zabrakło wózków. Nie ma miejsc parkingowych. Jutro będzie nieczynne - trzeba zrobić zapasy, by było co jeść. Istna paranoja.
19:21, xylonyt
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 października 2007
leśne roślinki

W ostatni weekend, gdy byliśmy z Myszą w lesie spotkałem takie oto leśne roślinki, które pomimo końca października zielenią się w najlepsze - ciekawe jak długo jeszcze będzie tak ładnie i kiedy spadnie pierwszy śnieg, przyjdzie Mróz i zatańczy z Zimą?

ciężki sen
W nocy miałem bardzo ciężki sen. Nawiedziły mnie jakieś omamy i nie dały spokojnie spać przez całą noc. Jeszcze rano tak byłem zlęknięty, że nawet przez chwilę zastanawiałem się, czy czasem to nie miało miejsca w rzeczywistości. Niewyspany, a jednocześnie obudzony przez Mysz o 6:09, czułem się tragicznie. Gdy dojeżdżałem do Fabryki Snów, gdzie pracuje Myszka, bolała mnie już głowa. Dostałem tabletkę - Saridon, ale rozpoczęta przez niego walka zakończyła sie przegraną. W Zakładzie Reanimacji Masowej przez pół dnia zdejmowaliśmy łożysko we Frontierze. Bardzo ciężka praca! Cały dzień byłem taki jakiś zdechnięty. Na szczęście już wieczór i zaraz będzie można pójść spać.
19:15, xylonyt
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 29 października 2007
bez zajęcia
Miałem dzisiaj póltorej godziny czasu bez zajęcia i musiałem sobie coś zorganizować, żeby go stracić. Pracę w Zakładzie Reanimacji Masowej zakończyłem o 14:30 (brak pacjentów), a po Mysz miałem podjechać o 16:00. Pojechałem do Praktikera, gdzie trwają przygotowania do wielkiej inwentaryzacji. Ludziki w niebiesko - żółtych ubrankach powyrzucali sporo towaru w regałów, wkładali je tam ponownie segregując, licząc, pakując, itd. Ja wylightowany totalnie spacerowałem po sklepie i rozmyslałem, cóż bym to sobie kupił, gdybym tylko miał jakąś wolną kasę. Między innymi potrzebowałbym rozdrabniacz do gałęzi. Taki w miarę sensowny kosztuje 599zł). Kupiłbym także nowy wyłącznik zmierzchowy oraz podnośnik do samochodu (tzw. żabę). Obejrzałem też piece mieszkaniowe na węgiel i drewno i wyobraziłem sobie u nas w saloniku taki piecyk żeliwny, wyszamotowany w środku, ze szklanymi drzwiczkami, by widzieć płomienie - za jedyne 999 zł. W pewnym momencie przemieściłem się do sektora urządzeń sanitarnych. I tu przeczytałem, że trwa właśnie promocja: "Kupując sześć muszli klozetowych firmy XYZ siódma muszla gratis." Zastanowiłem się, do kogo jest adresowana ta promocja? Nie wymysliłem żadnej odpowiedzi.
18:33, xylonyt
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 października 2007
jeszcze są

Mimo zaawansowanej jesieni i końca października nadal jest dużo grzybów.

Wczoraj nazbieraliśmy dwa koszyczki (wszystkie ususzone), dzisiaj byliśmy ciut krócej w lesie, ale i tak grzybobranie udane.

Mysz znalazła m.in. wielkiego, pięknego prawdziwka.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9
Archiwum