Nie ma szarości! Jest tylko białe i czarne!
piątek, 29 czerwca 2007
demograficzne przerażenie

Jak się okazuje liczba urodzeń dzieci w Polsce przez ostatnie 20 lat zmalała o połowę. Młode kobiety nie chcą mieć dzieci, bo przede wszystkim boją się utraty pracy. Nie są też spełnione podstawowe prawa, które mogłyby zapewnić kobiecie wychowującej małe dziecko należyty byt i godziwe dochody. Przerażające jest to również z innego względu. Jeżeli młodych ludzi jest coraz mniej w Polsce (miliony wyjechały do Anglii, Szkocji, Irlandii, Hiszpanii, itd. liczba urodzeń maleje) to za dwadzieścia lat nie będzie komu pracować na emerytury obecnych czterdziestolatków.  Dzietność kobiet (czyli liczba dzieci, które urodziłaby przeciętnie kobieta w ciągu całego okresu rozrodczego przy założeniu, że w poszczególnych fazach tego okresu rodziłaby z intensywnością obserwowaną w danym roku) zmalała z 2,27 w 1980 r. do 1,33 w 2000 r. Podstawowym czynnikiem wpływającym na spadek liczby urodzeń jest spadek wskaźnika płodności kobiet, który na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat zmniejszył się o ponad 50 %. Średni wiek urodzenia pierwszego dziecka to dla Polki 23,7 lata, przy czym wzrasta on wraz ze stopniem wykształcenia. Deprecjacja urodzeniowa występująca w latach 90-tych wciąż się pogłębia. Od 1989 r. poziom reprodukcji nie gwarantuje prostej zastępowalności pokoleń. Warto zauważyć, że w Polsce rośnie odsetek urodzeń pozamałżeńskich (w latach 90-tych ze związków pozamałżeńskich rodziło się ok. 6-7% dzieci, zaś w ostatnich latach 15-18%). Pomimo jednak powyższego faktu wciąż systematycznie zmniejsza się ogólny współczynnik dzietności dla Polski. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny „mediana wieku kobiet, które w 2005 r. urodziły dziecko to prawie 27,5 lat, tj. o ponad 1 rok więcej niż obserwowano w latach 90-tych, natomiast mediana wieku kobiet rodzących pierwsze dziecko wzrosła o 2 lata - do 25 lat .  Malejąca dzietność i wzrastająca długość życia powodują starzenie się społeczeństwa. Do 2030 roku - średni wiek mieszkańca Polski (obecnie wynosi on około 37 lat) wzrośnie do ponad 45 lat, z tendencją do dalszego wzrostu. Systematycznie będzie malała liczba młodzieży w wieku 16-24 lata, z obecnych prawie 6 mln do 4 mln w 2015 r. oraz 3 mln w 2030 r. Istotne przesunięcie nastąpi w proporcjach między liczbą osób w wieku produkcyjnym i poprodukcyjnym. W okresie do 2010 liczba ludności w wieku produkcyjnym z obecnych 24 mln wzrośnie o prawie milion, zaś w wieku poprodukcyjnym z 5,8 wzrośnie do 6,4 mln osób. W okresie kolejnych 20 lat liczba ludności w wieku produkcyjnym będzie systematycznie maleć aż do poziomu 20,8 mln. w 2030 r., a w wieku poprodukcyjnym - rosnąć aż do 9,6 mln. Wskaźnik obciążenia ekonomicznego, tj. liczba osób w wieku nieprodukcyjnym na 100 osób w wieku produkcyjnym, zwiększy się z obecnych 60 do 72; jednocześnie znacznie zwiększy się obciążenie ludnością w wieku poprodukcyjnym - do 46 (obecnie 24) na niekorzyść osób w wieku przedprodukcyjnym (z obecnych 26 na 36).  Okres po 2020 roku będzie charakteryzował się gwałtownym starzeniem się ludności. Znaczny przyrost nastąpi w najstarszych grupach wieku. Liczba osób w wieku 85 lat i więcej wzrośnie do 2010 r. o 50 % i osiągnie pół miliona, a w 2030 r. do prawie 800 tys. (obecnie liczba osób w tym wieku wynosi niespełna 320 tys.).  W najbliższych latach należy liczyć się z dalszym spadkiem współczynnika dzietności z obecnej średniej 1,24 dziecka na kobietę do około 1,1 w 2010 r., po czym w latach 2011-2020 można oczekiwać niewielkiego wzrostu dzietności do wartości około 1,2. Liczba urodzeń będzie ulegać niewielkim wahaniom aż do około 2020 r. (przewiduje się ok. 340 tys. urodzeń średnio-rocznie), po czym nastąpi systematyczny spadek (od ok. 316 tys. w 2020 r. do 233 tys. urodzeń w 2030 r.), gdyż w wiek największej rozrodczości wejdą mało liczebne roczniki kobiet urodzonych na przełomie stuleci. W całym okresie prognostycznym, w wyniku małej liczby urodzeń i przy niewielkim wzroście liczby zgonów, przyrost naturalny będzie ujemny, a po roku 2020 zjawisko to będzie się jeszcze pogłębiać. Do 2020 r. liczba ludności zmniejszy się o milion osób, a w następnej dekadzie (lata 2020-2030) o kolejne półtora miliona.

Powyższe to fragmenty materiału Instytutu Matki i Dziecka dotyczącego rozwoju demograficznego w Polsce. Przerażające! Jak można nazwać taki materiał "rozwojem "? Przecież to uwstecznienie lub cofanie się.

15:58, xylonyt
Link Komentarze (3) »
tygodniowa przerwa

I tak nic się nie dzieje! Pomyślałem, że jak mam siedzieć w Łodzi, to lepiej chyba jak wyjadę na poligon 3M. Przynajmniej jest tam świeże powietrze. Pojadę razem ze Szczypiorkiem i Boossikiem, choć Mysz nie do końca była wczoraj przekonana, czy wytrzyma bez tego ostatniego aż tydzień.  Niechby się zmartwiła, czy wytrzyma beze mnie! Jednak już dawno dominacja Boossa osiągnęła swoiste apogeum. Według kryteriów tego rozumienia rzeczy Boossik jest najukochańszy, najmilszy i najważniejszy. Jest wymarzonym pluszakiem Myszy. Dopiero po nim są inni.  Wracając jednak do tematu tygodniowej przerwy. Zabieramy rowery i codziennie pojedziemy ze Szczypiorem na przejażdżkę po lesie. Gdyby było ładnie (tzn. bez deszczu, słonecznie) planuję całodniową wyprawę na Bąkową Górę. Zawsze mozemy pójść na jagody, poziomki i ewentualnie grzyby. Szczypiorek ma też możliwość połowu ryb. Trzeba także zacząć szykować drewno na zimę. Nudzić więc na pewno się nie będziemy. Do zobaczenia!

09:04, xylonyt
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 czerwca 2007
prognoza
Byłem u Demagoga. Powspominaliśmy stare, dobre czasy. Jego wizje miałyby urzeczywistnić się od września. Na razie lato i martwy okres wakacyjno - urlopowy. Nadzieja, którą miałem jeszcze rano, odeszła ode mnie na jakiś dystans. Ciekawe, swoją drogą, co z tego wszystkiego wyniknie i jak długo można to wszystko znieść? Przyszedł list z Wrocławia zawiadamiający o bardzo dużej ilości kandydatów. Ale oczywiście poinformują mnie o wynikach najszybciej jak to będzie możliwe. No to czekam, a czas oczekiwania jest bezpłatny.
11:12, xylonyt
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 czerwca 2007
moje plany

O ile nic się nie zmieni (a nie zapowiada się...) pojedziemy w przyszłym tygodniu ze Szczypiorem i z Boossem na poligon 3M. Zapakujemy rowery do Smoka i udamy się w daleką wyprawę za rzekę na Bąkową Górę.

mężczyzna w kuchni

Dzisiaj wypadł mój dzień w kuchni - w końcu i tak siedzę w domu - cóż innego mam do roboty? Tzn. gdyby się uprzeć, moznaby wyczyścić komin, wyjąć z niego sadze, wyczyścić piec, pomalować kotłownię, przykręcić półeczki na narzędzia w garażu, itd. Jest tylko pewien szkopuł - bardzo, ale to naprawdę bardzo mi się nie chce. W południe razem ze Szczypiorkiem posadziliśmy w ogródku 30 ziemniaków. Wybraliśmy te, które najbardziej rwą się do życia. Ciekawe, czy coś z tego urośnie? Po powrocie do domku odcedziłem grzyby i na wodzie grzybowej + kawałek kości zacząłem gotować zupę grzybową a'la Aligator. Dodałem jednego kogutka, kawałeczek pora, dwa duże ziemniaki pokrojone w kostkę, garść makaronu, czubatą łyżkę stołową śmietany i trochę mąki, sól i pierz do smaku. Powstał niesamowicie smaczny barszczyk grzybowy. Zjedliśmy z Dziunią po dużym talerzu z połową świeżej bułeczki. Przecedzone grzyby umieściłem na patelni włączonej na full. Po pewnym czasie, gdy odparowała woda dodałem łyżkę oliwy z oliwek, pieprz i sól, posiekaną drobno cebulę i pokrojony w kostkę boczek wędzony. Wszystko razem próżyło się na jedynce przez 1/2 godziny. Miałem dodawać jajka, ale po spróbowaniu doszedłem do wniosku, że nie będę tego robił, bo grzybki są rewelacja. Obrałem i ugotowałem ziemniaki. Nałożyłem sobie porcję na talerz - zjadłem ze smakiem. Szczypiorek, który nie lubi grzybów, dostał ziemniaczki z wczorajszym gołąbkiem. Dziunia poszła do ZOO z Brutusem, więc nie było jej w domu, może jak wróci wieczorem, to skosztuje grzybionki? Dzwoniłem do Myszy do Fabryki Snów i umówiłem się z nią, że przed samym wyjściem zadzwoni do mnie, a ja wtedy będę miał 25 minut na przyrządzenie obiadku dla niej + nakrycie do stołu. Smacznego!

16:36, xylonyt
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11
Archiwum