Nie ma szarości! Jest tylko białe i czarne!
niedziela, 31 marca 2013
wariactwo pogodowe

Pogoda zwariowała. Napadało bardzo dużo śniegu. Jest Wielkanoc, 31 marca 2013 roku. Wszystko skute lodem i zasypane śniegiem. Można spokojnie ze śniegu ulepić... Zająca. Nawet mieliśmy ze Szczypiorem taki pomysł, ale w końcu ja się nie zdecydowałem na wyjście z domu. Jutro Lany Poniedziałek i Prima Aprilis. Dziś w nocy przesunęli czas o godzinę na letni. Wszystko razem w jeden weekend - świat zwariował.

21:21, xylonyt
Link Dodaj komentarz »
500 km.

W ostatni czwartek, 28 marca 2013 roku przejechałem przez pięćsetny kilometr 2013 roku.

czwartek, 28 marca 2013
IU3222223
IU3222223

 

 

piątek, 22 marca 2013
Xylonyt zawiany z kretesem

Zainspirowany pytaniem Fusilli - Stałej Czytelniczki mojego blogu, czy "zawiało mnie z kretesem?", postanowiłem napisać kilka słów o tej paranoi, która trwa i trwa za oknem. Jak w grudniu 2012 nadszedł czas Bożego Narodzenia i trzeba było śniegiem zasłać drogi, żeby Mikołaj mógł z prezentami dojechać, to wtedy Zima wzięła się obraziła i poszła sobie w bliżej nieokreśloną otchłań. Nastała odwilż, było ponuro i mglisto, deszczowo i paskudnie. Teraz, kiedy powinniśmy topić Marzannę, rzeki są zamarznięte; w ogrodzie powinny kwitnąć przebiśniegi, a nawet krokusy, ale leży pół metra śniegu i nadal pada śnieg. Przyleciały bociany - jak to zwykle na wiosnę - ale Wiosny nie ma, bo się nadęła i wyniosła gdzieś daleko. Tylko z jakiego powodu się nadęła?


Mieliśmy dzisiaj jechać na nasz poligon doświadczalny 3M. Pierwszy raz w historii naszych eskapad wystraszyła nas prognoza pogody: "opady śniegu i mróz nawet do -17°C". Z ekonomicznego punktu widzenia wyjazd w takich warunkach w żaden sposób nie byłby opłacalny. Tu trzeba palić, tam trzeba palić, a więc koszty, wysokie koszty. WPS pracuje pełną parą. Problem polega na tym, że skończył się surowiec wyjściowy i nie ma już czego przetworzyć, nawet półmokry dąb już też przeszedł przez komin. Dziś przywiozłem trochę palet, jutro tnę na tarczówce, ale na ile to wystarczy: na trzy dni - cztery dni? Jeśli w tym czasie nie nadejdzie tak bardzo wyczekiwane ciepło, to może być kiepsko - bardzo kiepsko.

21:34, xylonyt
Link Komentarze (1) »
piątek, 08 marca 2013
400 km.

Znowu zima! To już trzecia poważna odsłona! Śnieg pada cały dzień i pada bez końca. Nie mając zbyt wielkiego wyboru (Szerszeń u blacharza, a Smokiem jeździ Mysz) pojechałem do FSM rowerem. Rano jechało się fajnie i gdyby nie jakiś korba, który chciał mnie koniecznie rozjechać tramwajem, byłoby naprawdę nudno. Droga powrotna już bardziej ciekawa: dużo śniegu, lód i błoto. Wszechobecne korki. Koło Lidla na Kilińskiego przejechałem przez czterysetny kilometr 2013 roku. Jechać dało się w zasadzie tylko chodnikiem, bo na jezdni zamarźnięty ubity śnieg- prawdziwe lodowisko.

19:36, xylonyt , Rower
Link Komentarze (6) »
Archiwum