Nie ma szarości! Jest tylko białe i czarne!
wtorek, 25 grudnia 2012
reanimacja komputera

Gdzie te czasy, że na Boże Narodzenie napadało śniegu i chwycił zdecydowany mróz? Jeszcze kilka dni temu zapowiadało się, że będzie jak dawniej. Temperatura była właściwa na tę porę roku i oscylowała wokół minus 10°C. Czekaliśmy tylko na śnieg. Chociaż 10 centymetrów, ale żeby napadał, żeby był.... No to się wzięło spitoliło i nocną porą przed Wigilią nadeszło ocieplenie. Po śniegu i mrozie pozostały marzenia. Dzisiaj pierwszy dzień świąt BN. Temperatura +8°C. Po świątecznym śniadaniu ekipa A-Team'u rozpoczęła grę w Magię i Miecz, a ja wsiadłem na rower i pojechałem na wycieczkę (?). Mój dystans na pewno poprawił wykonanie planu 4k w bieżącym roku. Chociaż wiem, że z jego wykonania będą nici to i tak się cieszę. Było fajnie, a nawet bardzo fajnie. Lubię to! Daję sobie jednego "like". 


Ps. Wczoraj był u nas Mikołaj. Wszyscy dostali prezenty. Najbardziej ucieszyła mnie reanimacja mojego komputera. 

19:08, xylonyt
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 24 grudnia 2012
Gwiazdka 2012
piątek, 21 grudnia 2012
3300 km.

W kominiarce i rękawiczkach przeciwpancernych, w temperaturze ujemnej -10°C, jadąc do pracy minąłem trzy tysiące trzysetny kilometr 2012 roku.

14:17, xylonyt , Rower
Link Komentarze (1) »
środa, 19 grudnia 2012
DHL czyli jak dostać paczkę na Święta

Przydarzył mi się kolejny epizodzik. Jego autorem stał się DHL, czyli firma kurierska, którą w latach sześćdziesiątych XX wieku założyli trzej przedsiębiorcy: Adrian Dalsey , Larry Hillblom i Robert Lynn. Pierwsze litery nazwisk tych Panów to właśnie "DHL". Troszkę się później ta firemka rozrosła. Obecnie to światowa potęga logistyczna, która funkcjonuje w ramach niemieckiego Deutsche Post'u zatrudniając więcej niż ćwierć miliona pracowników w prawie wszystkich państwach świata. Do dyspozycji własna flota samochodowa i samolotowa. Własne centra logistyczne, infrastruktura i systemy operacyjno - komputerowe. Jednak coś nie działa do końca poprawnie. Jest takie państwo na Ziemi, gdzie oddział DHL nie zawsze daje sobie radę. W sortowniach Dużej Homerycznej Lewizny nie wszyscy zatrudnieni potrafią czytać i/lub czytać ze zrozumieniem. W czwartek ubiegłego tygodnia do sortowni w Głuchowie dojechała paczka z Niemiec nadana za pośrednictwem poczty Deutsche Post. Udało się odczytać nazwę polskiej miejscowości w Polsce, by skierować tę paczkę do właściwego miasta. Przesyłka zmienia tu numer z międzynarodowego DP na krajowy DHL (Dalece Hochsztaplerski Leser) i jedzie sobie nocą do miasta przeznaczenia. No i tu nie jest już tak prosto, choć nadal pracują Polacy i nazwę polskiej ulicy powinni umieć przeczytać. Tu nie ma już komputerów, a cała praca prowadzona jest ręcznie. Jeden czyta, drugi słucha, trzeci segreguje. Jaki tego efekt? Prosty bardzo: z ulicy Zagajewskiego robią Zagajnikową. Numer posesji "sześć" wygląda tak samo, ale niestety punkty te dzieli 12 kilometrów. Inna strefa dostaw, inna rampa odbioru i inny kurier DHL (Defraudacyjne Horrendalne Lebiegi). Jeszcze jest jednak nadzieja, że ktoś zauważy niezgodność w danych adresata - inne nazwisko lub inne imię. Niestety niegramotny kurier Defektywnej Horrorystycznej Lewatywy wiezie przesyłkę na Zagajnikową 6 i natychmiast po otrzymaniu pokwitowania odbioru odjeżdża. Jest piątek, godzina 19:00, choć w systemie śledzenia paczek będzie później zamieszczona 13:48! Po co takie kłamstwa? Zastanawiam się, ale niestety nic mi nie przychodzi do głowy. Następnego dnia niewłaściwy adresat zauważa błąd i próbuje powiadomić Deficytowe Hulajduszne Licho: wysyła im dwa maile i pół dnia wisi na słuchawce połączony z infolinią DHL. Bezskutecznie! Żeby powziąć wiadomość nadesłaną mailem, trzeba umieć czytać lub/i zrozumieć, co się przeczytało. Tego niestety brakuje, albo nadzwyczajniej w świecie biuro obsługi klienta DHL ma klienta w... głębokim poważaniu. W poniedziałek następnego tygodnia dzwoni nadawca z Niemiec, czy jestem zadowolony z zawartości paczki? Przekazuję wieść, że żadna paczka do mnie nie nadeszła... To dziwne mówi nadawca, bo w systemie na stronie śledzenia przesyłek wyraźnie stoi, że paczkę dostarczono. We wtorek - mając numer paczki - dzwonię do DHL i pytam, gdzie jest moja paczka? Panienka przyjmuje zgłoszenie i zakłada "interwencję". To ma przynieść rozwiązanie. Otrzymuję obietnicę, że w ciągu dwóch godzin ktoś do mnie zadzwoni i wyjaśni sprawę. Tak mija pół dnia. Dzwonię ponownie, po 25 minutach oczekiwania zgłasza się pracownik, który po ustaleniu danych adresata, mówi do mnie, że moja reklamacja jest nieuzasadniona, bo paczka została dostarczona adresatowi. Zagotowałem się! Dziś jest już środa, nie ma paczki i nie ma żadnych wiadomości o jej losie. Ci, co mieli do mnie zadzwonić, zgubili telefon. Istna sodomia. To właśnie jest DHL! Kto chce dostać paczkę na święta niech skorzysta może z jakiejś innej firmy kurierskiej. Wesołych Świąt! 

20:35, xylonyt
Link Komentarze (1) »
sobota, 15 grudnia 2012
kto ma rację

racja

Kto ma rację ten stawia kolację

17:25, xylonyt
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
Archiwum