Nie ma szarości! Jest tylko białe i czarne!
wtorek, 29 listopada 2011
Szerszeń po zabiegu

Byłem z Szerszeniem w Kinematografie u pana Tomka. Wymieniony termostat, płyn chłodzący, olej silnikowy i filtr. Stan kilometrów 109.900. Szerszeń gotów do wyjazdu do L*.

20:30, xylonyt
Link Dodaj komentarz »
mięso na święta

rozwiązanie problemu

Problem mięsa na święta wydaje się być rozwiązany

20:20, xylonyt
Link Komentarze (2) »
sobota, 26 listopada 2011
3300 km.

W piątek, dnia 25 listopada 2011 roku, przejechałem przez trzy tysiące trzysetny kilometr 2011 roku. Chyba plan 4k legnie w gruzach....

Na ile ta firanka?

Koty - permanentnie głodne - sporo czasu spędzają przy miskach faszerując się do pełna. Znak to pewny, że wkrótce nadejdzie zima. W ugiegłym roku 29 listopada napadało śniegu dobre pół metra i zima była na całego aż do lutego. To był ciężki dzień. Wracając z pracy do domu wszędzie byłe długaśne korki, a większość ulic nieprzejezdna. To właśnie wtedy wyprzedziłem karetkę pogotowia na sygnale. Taka jest wyższość roweru na samochodem. W bardzo trudnych warunkach rower można wziąć na plecy i przenieść parę kroków, po czym jedzie się dalej. W przypadku samochodu można tylko głośniej włączyć radio. Przedwczoraj skończyła się Bozita dla futrzaków. Miałem bardzo ciężki wieczór, bo sfnksy łatwo nie odpuszczały. Przyzwyczajone do dobrego pożywienia ze smutkiem patrzały w puste miski i z wyraźną pretensją wodziły oczami za moją osobą, gdy tylko pojawiałem się w kuchni. W końcu nie wytrzymałem. Przyjąłem postawę zasadniczą, przyznałem się do winy i obiecałem, że skoro tylko słońce wzejdzie na niebo, udam się na rynek i kupię kolejne kartoniki Bozity. U mnie słowo droższe pieniądza i choć jeszcze pensja listopadowa nie nadeszła, wziąłem zaskórniaka i biegiem na rynek. W piątek rynek pełny - w końcu to dzień handlowy. Zwykle jeżdżę tu w poniedziałki. Moja budka z żarciem kocim stoi tam stale, a nie ma wszystkich innych straganiarzy. Klienty też w domach, więc spokojnie można przejść. Ale nic to, mus to mus. Kupiłem kilogram chrupek po 11,00 zł i dwie Bozity po 5 zł. Do tego dostałem gratisy: dziewięć chrupek z witaminami - dla każdego kocambra po trzy sztuki. Pożegnałem się z moją Panią od kocich rarytasów i idę w stronę bramy rynku, gdzie dziś jakiś dziwny stragan. Firany i firanki na wagę - 1 kilogram za 6 złotych. Kobitek sporo , każda coś tam maca i podziwia. Przystanąłem na chwilę, bo zainteresowała mnie bijąca biel od tych towarów. Do uszu doleciało pytanie jakiejś kobiety: "Pani kochana, na ile ta firanka?" Wyszedłem z rynku i jakieś dobre pół godziny zastanawiałem się nad możliwym znaczeniem pytania, tudzież odpowiedziami....   Na ile ta firanka? No! Na ile?

18:54, xylonyt
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 listopada 2011
miseczka

Prawie dwie godziny naprawiano wczoraj moje tylne koło w rowerowni na Rzgowskiej. Pękła jakaś miseczka. Pan Andrzej włożył nową. Skręcił i wszystko było okay. Przejechałem 7 kilometrów i znowu zrobił się luz. Podjechałem dzisiaj wracając z fabryki do domu. Okazało się, że wszystkiemu winne były kuleczki, które dopiero po przejechaniu paru kilometrów ułożyły się we właściwy sposób. Znowu wszystko działa jak należy. Póki co jestem zadowolony, a w szczególności z serwisu.

18:58, xylonyt , Rower
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3
Archiwum