Nie ma szarości! Jest tylko białe i czarne!
Blog > Komentarze do wpisu
pożegnanie Baltusia część 4

Z rzeczy nietypowych, a związanych z Baltkiem, muszę podkreślić, że kot bardzo lubił pomidory. Tak! Pomidory. Okazało się to zupełnie przypadkiem w czasie spożywania kolacji. Baltazar szybkim ruchem swojej opazurzonej łapy ściągnął z kanapki plasterek pomidora i najzwyczajniej na świecie zjadł go.

Pomidorożerca 

Od tamtej pory często dawaliśmy mu pomidorki do zjedzenia. Najbardziej lubił nasze własne, z ogródka. Nic dziwnego - pachniały świeżością, nie były niczym pryskane, zachowywały zawsze naturalność.

Gdy Baltuś wkroczył pod nasz dach, mieliśmy już Boossa (umarł w wieku 12 lat w dniu 19-06-2016) i Nutkę (obecnie ma już 14 lat). Booss wstępnie się obraził i dopiero po kilku dniach uznał, że Malutki mu w niczym nie zagraża. Nutka dla odmiany nie wytrzymywała nerwowo i koniec końców wyniosła się na parter. Trójca była razem nie za długo. Booss to kot brytyjski niebieski krótkowłosy z białymi łapkami i małymi białymi dwiema łatkami (jedna wyglądała jak śliniak). Po okresie zapoznania się z Małym i w czasie dorastania Baltusia był swego rodzaju Opiekunem Małego. W czasie wspólnych wypadów do lasu nie odstępował Go na krok. Miał nad Nim pieczę. Uczył Go jak się zachowywać, a nawet któregoś razu skarcił, gdy Baltek po raz kolejny chciał wejść na sosnę, choć było Mu to zakazane. 

Gdy Baltek dorósł i był już dużym kotem stał się kastratem, podobnie jak i Booss. Od tej pory te dwa Brytki były zawsze razem. Wspólnie się bawili, jedli, spali. Razem przychodzili na żebry. Wieczorami towarzyszyli nam w salonie, gdy siedzieliśmy przed telewizorem. Booss zajmował miejsce na fotelu, a Baltek kładł się na kanapie.

Baltuś miał swój akrostych. Napisałem go w październiku 2012. 

Akrostych Baltazara

Pisałem o Nim wiersze. Często było tak, że to właśnie posiadanie Baltusia było inspiracją do stworzenia zapisu poetyckiego, co można zobaczyc tu >>>  lub tu >>>.

Baltuś był z nami 6 lat. Każdego dnia dobrze było móc pogłaskać to przemiłe liliowe Futerko. On odwdzięczał się długim mruczeniem, ogromnym pałączkiem i wspólnym byciem. Los jednak zdecydował inaczej. Choć jest obecnie bardzo ciężko, bo bardzo Go brakuje, to cieszę się, że to właśnie mnie spotkało wielkie szczęście obcowania z kotem, że miałem Go, że był i rozweselał domowników, utrzymując miłą atmosferę. Pochowałem Go obok Jego kolegi Boossa w maluteńkim zagajniku za domem między sosną i świerkiem.

cdn.

czwartek, 27 lipca 2017, xylonyt

Polecane wpisy

  • sezon grzewczy 2017/2018

    W tym roku niezwykle wcześnie, bo już 06 września zainaugurowałem sezon grzewczy 2017/2018. Od kilku dni pada deszcz, zrobiło się chłodno. Nie ma co czekać, trz

  • wakacyjne eskapady Bałtyk 2017

    W te wakacje byliśmy bardzo aktywni ruchowo. Mało łaziliśmy po plaży, a to dlatego, że wiał od morza bardzo silny, zimny wiatr. Siłą rzeczy dużo czasu spędziliś

  • U Macieja w Rowach

    W czasie pobytu nad morzem nie sposób obejść się bez ryby. W ubiegłym roku testowaliśmy dorsza w różnych nadmorskich miejscach. Poznaliśmy także nieznany dotąd

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: